Mirko Dematte

  • 0
  • Grudzień 26, 2014

Drzwi, okna i zamki Mirko Dematte

Jak opisać sztukę Mirko Dematte, szczególnie tę malarską, niezwykle interesującą bo mniej dosłowną, niż jego rzeźby i instalacje? Gdzie szukać punktów odniesienia do przesłań jego dzieł? Może znajdziemy je w konstruktywistycznych formach kwadratów stanowiących kompozycyjny klucz prawie wszystkich jego płócien – biblijnej czwórni symbolizującej profanum: cztery ziemskie żywioły, imię Adama i grzech pierworodny? Może tkwią one w symbolice wykorzystywanych przez niego rekwizytów: zamków, tubek, stalowych otworów i innych przedmiotów, przy pomocy których wizualizuje procesy zamykania i otwierania, wchodzenia i wychodzenia – w końcu spełnienia.
Jeśli nazwisko, jak niektórzy twierdzą, jest rozpoznawczym kodem psychiki człowieka, to zaryzykowałbym stwierdzenie, że innym kluczem /choć przewrotnym/ do otwierania twórczych znaczeń dzieł Mirko Dematte jest właśnie semantyka jego nazwiska, a może artystycznego pseudonimu, nie wiem.
W botanice mate to inaczej ilex paraquariensis czyli ostrokrzew paragwajski rosnący w Ameryce Południowej. Jego pędy i liście zawierają ożywczo – pobudzającą kofeinę, historycznie i zwyczajowo traktowaną jako afrodyzjak. Słowo demate natomiast odczytuję jako skrót dematerializacji czyli procesu wyzwalania ducha z materialnej postaci obrazu.
Z takim też doświadczeniem transcendencji mamy do czynienia w utworach włoskiego artysty. Odczuwamy je poprzez zbudowany silny kontrast tego, co w obrazach Dematte znaczone /dotyczące zimnej, stalowej i ostrej w swej materialnej wymowie trójwymiarowej formy rekwizytów/ z tym co znaczące, a wiec metaforycznych odniesień do przeżyć związanych z intymnymi funkcjami płci.
Symboliczne przesłanie swojego malarstwa artysta zaznacza również w autorskim, rozpoznawczym logotypie – wpisując, w niezwykle sugestywny sposób, po przekątnej kwadratu, konstruowane z gestu i złożone z szeregu prostych odcinków, swoje nazwisko.
Płótna artysty są materialnym sztafarzem stanowiącym jedynie i aż czynnik prowadzący do tego co dla każdego twórcy jest najważniejsze – do wyzwolenia się jego prac od okowów materialnej postaci i przejścia do niematerialnego świata odniesień, wspomnień i przeżyć. W przypadku malarstwa Dematte tych najbardziej intymnych, o których trudno się zapomina, a które z racji niesionych emocji, choć się do tego nie przyznajemy, nosimy w sobie przez całe życie.
Jacek Ojrzanowski