Maślankiewicz, Rapsa

  • 0
  • Wrzesień 4, 2014

„Święte obrazy” Jacka Maślankiewicza i abstrakcje Krzysztofa Rapsy mają swoje źródła w duchowości, emocjonalności i pamięci endogenicznej twórców, dlatego też akcentują czynniki stałe, niepodlegające zmianie. O ile jednak Maślankiewicz poszukuje ich w czystej duchowości i metafizyce, o tyle Rapsa postrzega je w strukturze materii. Spotkanie obu twórców to uobecnienie dialektyki abstrakcji, w przestrzeni której na skrajnych biegunach zawierają się mistyka („Święte obrazy”) i materia (płótna Rapsy), przedmioty, będące znakiem idei i przedmioty odnoszące się do samych siebie, symbol i czysta wizualność. Jest moment, który łagodzi te opozycje – to modernistyczne nastawienie na „fakturę” języka plastycznego, kierowanego na wydobycie zależności formalnych i chromatycznych. Jednak i w tym obszarze uwidaczniają się różnice między artystami, bowiem w przeciwieństwie do Rapsy, który pozostaje w granicach czystej abstrakcji, pozbawionej referencji do rzeczywistości, Maślankiewicz przechodzi od autotelicznej formy i plamy barwnej do niepełnej, niedokonanej figuracji, zatrzymanej w trakcie „stawania się”.

Duże, hieratyczne płótna Jacka Maślankiewicza, cechujące się płasko kładzioną farbą i eliminacją kreski na rzecz waloru linii i koloru, modelujących formy przedstawione, stanowią płaszczyzny, w których zdaje się przejawiać mistyczne centrum. Kontrasty między substancją pigmentu a sferami niezwykłej świetlistości oraz transparencji, odbieranych w antynomiach światło – ciemność, materia – powietrzność, cielesność – duchowość czy SacrumProfanum, dają malarstwo czysto metafizyczne, wciągające odbiorcę w głąb kosmicznych sensów symboliki przestrzeni. Nieważne, czy artysta zastosował kompozycję horyzontalną czy wertykalną, wzrok odbiorcy zawsze jest prowadzony wzwyż, ku świetlistym przestrzeniom nieba, kojarzących się z metaforyką wzniosłości moralnej i duchowej, z siłą stwórczą i pierwiastkiem duchowym. Ten metafizyczny porządek, wyrażający istotę Boską, emanującą subtelnym acz dynamicznym światłem, nobilituje i ziemskie przestrzenie obrazów, i samego widza, który z chwilą uświadomienia sobie świetlistego centrum jako siły moralnej, dostępuje wyniesienia duchowego, który wzmacnia znikomy stopień puryzacji, czyli oczyszczenia z figuracji, płócien Maślankiewicza.

Prace Rapsy tworzone są już czystym językiem plastycznym, pozbawionym konkretnych referencji do rzeczywistości. Jej ślady można jeszcze dostrzec w semantyce tytułów, które jednak są raczej podświadomym punktem źródłowym dla wewnętrznego oka artysty niż informacją dla odbiorcy. Dynamiczne kompozycje zdają się być malarską transpozycją na znak wizualny zapisanych w pamięci oraz przetworzonych przez czas, emocje i zmysł porządku przeżytych obrazów. Poddane skrótom perspektywicznym, sprowadzone do syntezy i podporządkowane zasadom gry systemowej, obejmującej zależności strukturalne, formalne i chromatyczne składników świata przedstawionego, uobecniają się wyłącznie na poziomie modernistycznej „faktury”, pozbawionej figuracji. Silne napięcia kolorystyczne, kierunkowe, budowy materii też służą wydobyciu światła, ale tkwi ono w stanie rozproszenia wewnątrz substancji. Jej silny zmysłowy aspekt wydobywają charakterystyczne dla Rapsy opozycje między gładkością faktury oraz impastowymi zgrubieniami a nacięciami szpachelką malarską, przywołującymi skojarzenie z plastycznym poszukiwaniem fizycznego trzeciego wymiaru oraz z zanurzaniem się w materię bytu, nie tego istniejącego obiektywnie, lecz uobecniającego się w emocjonalno-intelektualnych „powidokach”, zalegających pokłady indywidualnej pamięci i subiektywnego doświadczenia artysty.

To spotkanie dwóch malarzy, którzy z różnych powodów (mistycznych i substancjalnych) i w różnym stopniu oczyścili swoje obrazy z odniesień do rzeczywistości pozaartystycznej, to konfrontacja dwóch sposobów przejawiania się abstrakcji (bieguna metafizycznego i symbolicznego przeciwstawionego fakturowemu) oraz dwóch ścierajacych się postaw światopoglądowych, stanowiących źródło napięć między Mythos a Logos, Sacrum a Profanum, duchem a materią czy między mistyką a zmysłową realnością.

dr Iwona Mikołajczyk