Viktor Koniv

By | Recenzje | Brak komentarzy

Obydwa pejzaże Viktora Koniva, nawiązujące do konwencji impresjonistycznej, są wizualnym znakiem stylistycznych poszukiwań malarza i, szerzej, symptomem postmodernistycznego dramatu twórcy schyłku XX wieku, który ma świadomość, że w rzeczywistości, obciążonej bogatą tradycją, trudno o nowatorstwo, przełamujące wszelkie normy. Skoro wszystko już stworzono, to każde dzieło – niezależnie od intencji jego twórcy – wpisuje się w jakiś styl lub podejmuje jakiś motyw. Obydwa pejzaże przywołują również skojarzenie z tradycyjną edukacją artystyczną, w ramach której malarz, zanim wypracował indywidualny styl wypowiedzi artystycznej, rozpoznawał siebie oraz kształtował w sobie artystę metodą subiektywnej interpretacji historycznie zamkniętych kierunków czy tendencji. Jednak talent i niezwykła wrażliwość estetyczna Koniva powodowały, że jego prace, pomimo stylistycznych nawiązań, cechuje świeżość spojrzenia oraz niezwykła uroda. Czytaj dalej

Mirko Dematte

By | Recenzje | Brak komentarzy

Drzwi, okna i zamki Mirko Dematte

Jak opisać sztukę Mirko Dematte, szczególnie tę malarską, niezwykle interesującą bo mniej dosłowną, niż jego rzeźby i instalacje? Gdzie szukać punktów odniesienia do przesłań jego dzieł? Może znajdziemy je w konstruktywistycznych formach kwadratów stanowiących kompozycyjny klucz prawie wszystkich jego płócien – biblijnej czwórni symbolizującej profanum: cztery ziemskie żywioły, imię Adama i grzech pierworodny? Może tkwią one w symbolice wykorzystywanych przez niego rekwizytów: zamków, tubek, stalowych otworów i innych przedmiotów, przy pomocy których wizualizuje procesy zamykania i otwierania, wchodzenia i wychodzenia – w końcu spełnienia.
Jeśli nazwisko, jak niektórzy twierdzą, jest rozpoznawczym kodem psychiki człowieka, to zaryzykowałbym stwierdzenie, że innym kluczem /choć przewrotnym/ do otwierania twórczych znaczeń dzieł Mirko Dematte jest właśnie semantyka jego nazwiska, a może artystycznego pseudonimu, nie wiem. Czytaj dalej

Maślankiewicz, Rapsa

By | Recenzje | Brak komentarzy

„Święte obrazy” Jacka Maślankiewicza i abstrakcje Krzysztofa Rapsy mają swoje źródła w duchowości, emocjonalności i pamięci endogenicznej twórców, dlatego też akcentują czynniki stałe, niepodlegające zmianie. O ile jednak Maślankiewicz poszukuje ich w czystej duchowości i metafizyce, o tyle Rapsa postrzega je w strukturze materii. Spotkanie obu twórców to uobecnienie dialektyki abstrakcji, w przestrzeni której na skrajnych biegunach zawierają się mistyka („Święte obrazy”) i materia (płótna Rapsy), przedmioty, będące znakiem idei i przedmioty odnoszące się do samych siebie, symbol i czysta wizualność. Jest moment, który łagodzi te opozycje – to modernistyczne nastawienie na „fakturę” języka plastycznego, kierowanego na wydobycie zależności formalnych i chromatycznych. Jednak i w tym obszarze uwidaczniają się różnice między artystami, bowiem w przeciwieństwie do Rapsy, który pozostaje w granicach czystej abstrakcji, pozbawionej referencji do rzeczywistości, Maślankiewicz przechodzi od autotelicznej formy i plamy barwnej do niepełnej, niedokonanej figuracji, zatrzymanej w trakcie „stawania się”. Czytaj dalej

Sezon na Rapsę

By | Recenzje | Brak komentarzy

Po sąsiedzku zaproszono mnie do grona zamożnie wyglądających osób, które z ożywieniem rozmawiały o malarstwie Rapsy. Moi gospodarze i ich znajomi dyskutowali o ewentualnych zakupach jego obrazów. O artyście mówili z entuzjazmem i o tym, że nie należy zwlekać z nabywaniem jego pracy, bo jak się ktoś wyraził – „są na czasie” (i jak rozumiem sens wypowiedzi) nie wypada ich nie mieć by nie pozostać w tyle za aktualnymi trendami na rynku sztuki. Czytaj dalej

Eduard Nikonorov – Moc wnikania w tajemnice kondycji człowieka

By | Recenzje | Brak komentarzy

Od lat przyglądam się rozwojowi naszego rynku sztuki. Z roku na rok co raz uważniej, chyba ze względu na wiek, który już nie toleruje pośpiechu. Na zbiory kolekcjonerskie dzieł, które są tego warte mnie nie stać ale też niewiele z tych prezentowanych w polskich galeriach mnie zachwyca. Przepatruję malarskie dokonania twórców w pracowniach, do których się wprosiłem lub do których mnie zaproszono. Niektóre obrazy mi się podobają ale nie jest to odczucie równoznaczne ze zjawiskiem, które towarzyszy olśnieniu (dotyczącego tego co niezwykłe, nadzwyczajne, poruszające) – odkryciu skarbu i przemożnej sile jego posiadania. Mnie się to zdarza niezwykle rzadko. Nie chcę przez to powiedzieć, że rynek współczesnej sztuki polskiej nie ma potencjału. Wręcz przeciwnie – stanowi moim zdaniem przepastną skarbnicę wartości, która z uwagi jednak na brak promocji, słabo funkcjonującego mecenatu państwa i zawodu marszanda oraz niskiej kultury estetycznej rodaków, nie została do tej pory odkryta.

Czytaj dalej

Esencja życia. O sztuce Eduarda Nikonorova

By | Recenzje | Brak komentarzy

 Poszukiwanie własnego wyrazu artystycznego lub wyprowadzanie go z odrobionej lekcji malarstwa klasycznego stanowi dowód pogłębionych poszukiwań indywidualnego stylu, twórczego mierzenia się z tradycją i jej dokonaniami, jednak żadne z płócien Nikonorova nie stanowi czystej i bezrefleksyjnej stylizacji. Każdy z uobecniających się w jego dziełach stylów to dla malarza punkt wyjścia, uwalniający jego energię wizualną i osobowość artystyczną. Przyjęte i subiektywnie zinterpretowane dziedzictwo pomnaża o dygresje kierujące uwagę widza ku ukraińskiej sztuce ludowej i o jednostkowe wyczucie formy, światła, kompozycji, bryły i koloru. W efekcie prezentuje odbiorcy indywidualny i oryginalny język plastyczny. Czytaj dalej